Sauna, basen, picie, sauna, basen, picie
Mam potrzebę, żeby ten come back zacząć pozytywnie, co w chwili obecnej jest jakby mocno trudne,szczególnie z perspektywy wyjazdu rekraacyjnego do szpitala w Szczecinie. Wydaje mi się zabawne i komiczne oraz straszne i smutne zarazem, że zamiast planowanego wyjazdu z córką gdzieś do spa, pojechałyśmy właśnie tu, gdzie dwie poprzednie noce spedziłyśmy w rzekomo czterogwaizdkowym hotelu (gdzie szlafroki mają dziury), przy czym ostatnią w towarzystwie tłustego pająka jako, że Szczecin mocno zielonym miastem jest. Pająk ów przez połowę wieczoru spuszczał się wesoło do połowy wysokości czterometrowego pokoju po czym wciągał sie na powrót pod sufit. Robił to na szczęście w kącie, co dawało podstawy, by sądzić, że już tam zostanie na dłużej, tym bardziej, że w końcu zasnął, co było widać po podkulonych nogach. Fakt ten uspokoił nieco moje dziecko lecz tylko do chwili, gdy idąc siku zobaczyła go znowu - tym razem - całkiem świeżego, wyspanego i w pełnej gotowości - w drodze z salonu do na...